Archiwum Polityki

Leczenie wyobraźnią

W Górsku koło Ustki zmarł na zawał serca 47-letni mężczyzna. Dyspozytorka pogotowia ratunkowego w Ustce odmówiła wysłania karetki, zasłaniając się rejonizacją i granicą województw. W Warszawie przez kilka godzin poszukiwano dla 16-letniego chłopca z obrzękiem mózgu tomografu komputerowego, bo dla szpitali ważniejsze były pieczątki i gwarancje zapłaty za badanie. Zawiniła wadliwa organizacja systemu czy karygodna nieznajomość przepisów?

Od stycznia w całej Polsce zdarzyło się conajmniej kilkanaście takich nieporozumień, okupionych stresem, pogorszeniem zdrowia, a nieraz przedwczesną śmiercią poszkodowanych. Nie twierdzę, że przed wejściem w życie reformy takich sytuacji się nie spotykało. Do wielu wezwań karetki nie przyjeżdżały na czas, chorzy przewożeni byli z jednej izby przyjęć do drugiej, tygodniami czekano na wykonanie niezbędnych badań. Ale przecież nowa organizacja lecznictwa i inny sposób finansowania - wprowadzone w dużym bałaganie - miały wyeliminować najpoważniejsze niedociągnięcia i polepszyć jakość pomocy medycznej.

Polityka 31.1999 (2204) z dnia 31.07.1999; Kraj; s. 28