Archiwum Polityki

Nauka oddychania

Mistrz Li pisze o sobie, że podobnie jak Budda i Jezus jest istotą wyższą, która ma dopomóc ludzkości w przezwyciężeniu zła. Nakazuje swoim zwolennikom unikanie lekarzy i kurowanie się siłą własnej woli - za pomocą wyzwolonej energii, która tkwi 3 cm poniżej pępka. Każdy adept wschodnioazjatyckich sztuk walki wie, gdzie koncentruje się siła, która pozwala zadać przeciwnikowi druzgocący cios. Na razie ciosy spadają na organizację, którą stworzył Li.

Każdego przybysza, który po raz pierwszy budzi się o świcie w dowolnym chińskim mieście, fascynują tłumy na ogół starszych ludzi, uprawiających w parkach, na skwerach i chodnikach żmudną walkę z cieniem w zwolnionym tempie. Poszczególnym układom ruchów i zestawom ćwiczeń towarzyszy odpowiedni, regulowany rytm oddechu. To praktykowanie kontrolowanego oddechu w połączeniu z gimnastyką i nieodzownymi medytacjami, sprzyjającymi koncentracji, nazywa się po chińsku qigong - sztuka oddychania.

Polityka 32.1999 (2205) z dnia 07.08.1999; Świat; s. 36