Archiwum Polityki

Powrót gladiatora

Przepaść pomiędzy biedą a bogactwem pogłębia się coraz bardziej. W nadchodzących dziesięcioleciach, w dobie swobodnego przepływu pracy, informacji oraz kapitału, do podtrzymania rozwoju cywilizacyjnego w zupełności wystarczy jedna piąta populacji. Powstaje pytanie, co zrobić z resztą. Tak narodziło się określenie "społeczeństwo 20:80", które na dobre zagościło w publicystyce traktującej o przyszłości cywilizacji.

Choć z aż tak brutalną szczerością nikt tego pytania nie formułuje, to brzmi ono: jak 80 proc. ludzkości, w miarę możności przy użyciu środków humanitarnych, utrzymać w bierności i względnym posłuszeństwie, aby nie zaświeciła w oczy wybrańców losu (20 proc.) łunami palonych i plądrowanych dzielnic dobrobytu? Tu pojawia się w odpowiedzi tittytainment - drugie z pojęć, które obok społeczeństwa 20:80 zagościło w publicystyce. Pojęcia tego nie ma zresztą potrzeby przyswajać polszczyźnie - ukute zostało przez profesora Zbigniewa Brzezińskiego na użytek Amerykanów, którym słowa "chleb i igrzyska" z niczym się nie kojarzą.

Polityka 32.1999 (2205) z dnia 07.08.1999; Społeczeństwo; s. 58