Archiwum Polityki

Dowód tożsamości

Zgodnie z oczekiwaniami, w referendum na temat przyszłości Timoru Wschodniego wzięło udział ponad 99 proc. jego mieszkańców. Rezultat referendum też był łatwy do przewidzenia - Timorczycy, którzy swą walkę o niepodległość prowadzą prawie od ćwierćwiecza, opowiedzieli się za oderwaniem od Indonezji.

Wprawdzie rzecznik proindonezyjskiego Zjednoczonego Frontu na rzecz Autonomii Timoru Wschodniego Basilo Araujo nazwał referendum "kupą gnoju", a Dżakarta wyraziła głębokie zaniepokojenie decyzją Timorczyków, większość mieszkańców prowincji powitała ją z entuzjazmem. Niestety - okazało się, że na prawdziwą radość jest za wcześnie. Wyniki referendum nie są bowiem równoznaczne z niepodległością. Nad Timorem zawisła groźba krwawego konfliktu. Władzom indonezyjskim chodzi bowiem nie tylko o sam Timor Wschodni; tę stratę można by przeboleć.

Polityka 37.1999 (2210) z dnia 11.09.1999; Świat; s. 38