Archiwum Polityki

Nie będzie czarnej listy

Niektóre sprawy zgłaszane do nas od razu oddalamy; gdy na przykład któreś z rozwodzących się małżonków twierdzi, że kryzysowi uczuć winna jest sekta, bo zawładnęła sercem męża czy żony, albo gdy zgłasza się szef jakiejś firmy i oskarża firmę-konkurenta o konszachty z jakąś sektą. Informacje, które otrzymujemy od jednostek administracji państwowej, sprawdzamy, ilekroć mamy wątpliwości, prosząc o dodatkowe szczegóły i uzupełnienia.

Od piętnastu lat zajmuje się pan walką z sektami. Czy jest jakiś osobisty motyw tego zaangażowania?

Nie, nie ma. Zajmuję się tym, bo poprosił mnie o to ówczesny premier.

Tym premierem był socjalista Pierre Maurois. Jak wytłumaczyć, że w państwie o silnej tradycji rozdziału państwa i religii szef rządu, i to lewicowego, poprosił pana o takie usługi?

Wiele francuskich rodzin żaliło się, że ich dzieci znalazły się w szkołach wyjętych spod jakiejkolwiek kontroli.

Polityka 40.1999 (2213) z dnia 02.10.1999; Społeczeństwo; s. 70