Archiwum Polityki

Kinski, moja miłość

Po zjednoczeniu Niemiec wszyscy moi znajomi zamiast się cieszyć i szukać nowych perspektyw, zaczęli się pogrążać w morzu narzekań i wzajemnych pretensji. Typowym objawem lenistwa duchowego Niemców było czekanie, że państwo za nich pozałatwia wszystkie sprawy. Mam poczucie ogromnego braku wizji, braku odwagi tych ludzi. To jest główny powód opuszczenia ojczyzny.

Ostatni film fabularny nakręcił pan dawno, bo aż 10 lat temu. Ma pan dość kina?

Bynajmniej. Po "Krzyku kamienia" istotnie nie reżyserowałem więcej fabuł. Od tamtego czasu nakręciłem jednak 12 pełnometrażowych filmów. Ale ponieważ są to dokumenty, media oczywiście nie poświęcały im nadmiernej uwagi.

Mnie to specjalnie nie przeszkadza. Minione 10 lat były bardzo intensywnym okresem w moim życiu. Wystawiałem opery, napisałem 4 scenariusze, wydałem zbiór esejów o związkach filmu z poezją.

Polityka 41.1999 (2214) z dnia 09.10.1999; Kultura; s. 44