Archiwum Polityki

Nowi idole

Przez ostatnich dwieście lat bohaterem narodowym nie mógł być człowiek sukcesu. Książę Józef Poniatowski tonący w nurtach Elstery, generał Sowiński ginący na szańcach Pragi, Traugutt powieszony na stokach cytadeli - żeby wymienić tylko najmocniej osadzone w naszej świadomości historycznej nazwiska, wszyscy oni utrwalali przekonanie, iż ostatecznym losem wzorowego Polaka musi być bohaterska śmierć za ojczyznę. Zwycięstwo moralne połączone z klęską militarną i polityczną.

Dwa są przeciwstawne nurty w traktowaniu narodowej przeszłości. Pierwszy z nich, który nazwałbym tradycyjnym, wyraża się w eksponowaniu naszych klęsk, z powstańczymi na czele, rzezi, których padaliśmy ofiarą, haniebnego zdradzania Polaków przez kolejnych sojuszników. Wysuwane są nawet projekty budowy pomnika, który by to wszystko upamiętniał. Mam tu na myśli pomysł wzniesienia na placu Józefa Piłsudskiego Muzeum Martyrologii Narodu Polskiego. Drugi z nurtów to głosy stanowczego sprzeciwu wobec ciągłego rozprawiania o przegranych powstaniach i eksterminacjach, wobec kultu "nieudaczników" i pokonanych wodzów; licytowaliśmy się z innymi nacjami nie w uznaniu wielkości wkładu do rozwoju ogólnoeuropejskiej (i ogólnoświatowej) cywilizacji, ale w liczbie ofiar.

Polityka 41.1999 (2214) z dnia 09.10.1999; Społeczeństwo; s. 70