Archiwum Polityki

Playbojowniczka

NULL

Było tak: na kanapie leżała jadowicie zielona poduszka. Z namalowanym kotem. Też zielonym, lecz na tyle dojrzałym, że zdążył poznać swych krewniaków miauczących u Saula Steinberga.

- Co to jest? - spytałem właścicielkę kanapy.
- To prezent od Hanki Bakuły - wyjaśniła Agnieszka. - Jak to w ogóle jest możliwe, że nie znasz Hani? Właśnie przyleciała z Nowego Jorku. I już za tydzień tam wraca, żeby sportretować Liv Ullmann, rozwieść się z kolejnym menem, zaręczyć się z maharadżą, wytresować bengalskiego tygryska tak, żeby przynosił w pysku dwa kilogramy "New Jork Timesa".

Polityka 42.1999 (2215) z dnia 16.10.1999; Groński; s. 93