Archiwum Polityki

Robakom na karmę

Jesień już. "Siedzimy godzinami, coś niedobrze się dzieje, oglądamy malarstwo włoskie - rany boskie jak nudno, rany boskie" - to z Leszka Długosza. Ale w naszym przypadku to nieprawda - my się z Basią nigdy nie nudzimy. Na wszystko jednak nie możemy zaradzić. Liście na czereśni czerwienieją. Za chwilę w karmin i karmazyn ubiorą się pnącze wina na ścianach domu. Jesień w całej krasie. Ten magiczny moment, w którym najłatwiej odróżnić pesymistów od optymistów, katastrofistów i realistów.

Polityka 42.1999 (2215) z dnia 16.10.1999; Stomma; s. 98