Archiwum Polityki

Strachy na Lachy

Nie doczekaliśmy się rodzimego Stephena Kinga, Grahama Mastertona czy Thomasa Harrisa. Anglosaski horror cieszy się u nas sporą popularnością, dlaczego więc nie ma jego polskiej wersji? Gdzie się podziały polskie strzygi, zmory, wilkołaki i wampiry? Od czasu do czasu pojawiają się w niezbyt udanych filmach, ale w książkach współczesnych prawie ich nie ma.

Już w XVII wieku mówiło się i pisało o ekspansji zjaw żyjących po śmierci (a szczególnie wampirów) lokalizując je nie tylko na terenach Transylwanii, skąd wywodził się słynny Dracula, ale także na ziemiach węgierskich, czeskich, na Morawach, Śląsku, a nawet w Polsce centralnej. Na Śląsku, jak pisał w połowie XVIII w. w dziele "Traité sur les apparitions des esprits" ojciec Augustyn Calmet, "dniem i nocą upiory poruszały rzeczy, które do nich należały".

Polityka 44.1999 (2217) z dnia 30.10.1999; Kultura; s. 56