Archiwum Polityki

W Pawłokomie Apokalipsa

W dzień urodzin Dionizy Radoń znów dostał list. "Ty ukraińska świnio, sukinsynu, bandyto. Wyrok na ciebie już wydany" - przeczytał, a potem dokładnie obejrzał kartkę. Papier był w linie, litery okrągłe, przecinki na swoim miejscu, brak podpisu. Według Dionizego list napisał diabeł. Tylko on mógł tak zamieszać w spokojnej niegdyś podkarpackiej wiosce.

Na dobre diabeł zamieszał w Pawłokomie 3 marca 1945 r. Miesiąc i dziesięć dni wcześniej porwał z wioski siedmiu Polaków. Jedni mówią - bohaterów, inni - kolaborantów. Potem Lucyfer wcielił się w lwowski oddział Armii Krajowej pod komendą porucznika Wacława, wlazł w serca polskich chłopów, wspólnie z nimi zagnał do cerkwi i wymordował 365 mieszkańców Pawłokomy. Polscy historycy mówią, że 340. W każdym razie - Ukraińców. Dionizy Radoń pamięta, że było wtedy bardzo zimno.

17 lat później diabeł, z pomocą rzymskich katolików i komunistów, rozebrał w Pawłokomie cerkiew, a cegłę z niej przeznaczył na Dom Ludowy.

Polityka 44.1999 (2217) z dnia 30.10.1999; Społeczeństwo; s. 84