Archiwum Polityki

Nie swoje nie tuczy

Przeciwnicy reprywatyzacji przedstawiają rzecz tak, jakby z jednej strony stała Polska, byt z samej szlachetności i męczeństwa utkany, z natury nic nikomu niewinny, z drugiej zaś - pazerni egoiści, bezduszni kamienicznicy, jaśniepaństwo spasione na nędzy ludu. To jest zdumiewające połączenie prawicowej mitologii świętego narodu z lewicową wersją sprawiedliwości społecznej, w myśl której wszelkie dobra należą się raczej temu, kto do nich nie ma prawa własności.

Słucham, jak do rozgłośni żyjącej z tematów drażliwych dzwonią ludzie i padają wciąż te same natarczywe pytania: dlaczego Polska ma dziś zwracać kamienicznikom i obszarnikom to, co im kiedyś zabrali hitlerowcy i komuniści? W trakcie innej debaty nad reprywatyzacją ktoś opowiadał o swym ojcu, maltretowanym w stalinowskim więzieniu, o własnej młodości, przeżytej w strachu i szarzyźnie PRL. Wobec tego rodzaju cierpień roszczenia w sprawie utraconych dóbr materialnych wydają się rzeczą małostkową.

Polityka 46.1999 (2219) z dnia 13.11.1999; Kraj; s. 20