Archiwum Polityki

Było, minęło

Są złe małżeństwa i udane rozwody - powiadają Amerykanie. Nie ma dobrych, "aksamitnych" rozwodów - protestują psychoterapeuci. Rozwód to zawsze stres i życiowa katastrofa. W każdym razie styl, w jakim ludzie się rozchodzą, determinuje ich dalsze życie. Tylko 40 proc. małżeństw po rozwodzie zrywa wszelkie więzi. Cała reszta musi jakoś ułożyć sposób współistnienia. Wspólnych dzieci i wypracowanego wspólnie majątku nie da się tak po prostu podzielić na pół. Dla ludzi religijnych rozwód jest ponadto grzechem przeciw sakramentowi małżeństwa. Z myślą o głęboko wierzących i praktykujących katolikach parlament uchwalił instytucję separacji, która ma wszystkie skutki prawne rozwodu poza możliwością zawarcia nowego związku. Decyzję tę poprzedziły burzliwe polemiki zwolenników i przeciwników tego nowego na polskim gruncie rozwiązania. Separację sądy będą mogły orzekać od 16 grudnia 1999 r. Sporządzamy więc teraz bilans rozwodów.

Na sali sądowej jak w soczewce widać zmiany, jakie dokonały się w Polsce. Pojawiły się nowe przyczyny rozwodów, nowe ich typy i nowe style układania sobie życia po rozstaniu. Kiedyś np. homoseksualizm był wstydliwie skrywaną przyczyną rozpadu małżeństwa, dziś mówi się o tym otwarcie, a nawet bywa on używany jako przyczyna fikcyjna. W takiej sytuacji sąd bowiem nie drąży, czy rozkład pożycia jest "trwały i zupełny", bo wydaje się to oczywiste.

  • Zdaniem psychoterapeuty

Coraz częściej świadectwo obdukcji lekarskiej przynoszą do sądu mężczyźni, choć kiedyś przyznanie się do pobicia przez żonę uwłaczałoby męskiej godności.

Polityka 49.1999 (2222) z dnia 04.12.1999; Raport; s. 3