Archiwum Polityki

Skąd my to znamy

Andrzej Wajda, który ma wspaniałą umiejętność sięgania do dzieł literackich, by przez nie ukazywać problemy dnia dzisiejszego, odkurzył dzieło Juliusza Kadena-Bandrowskiego "Mateusz Bigda" i okazało się ono niezwykle aktualne. Opowiada o Wincentym Witosie i innych politykach II RP, ale telewidz otrzymuje rzecz o jakże mu znanych grach parlamentarnych.

"Mateusza Bigdy - nie przeczytam nigdy" napisał po ukazaniu się w 1932 r. pierwszego tomu powieści Juliusza Kadena-Bandrowskiego poeta i satyryk, redaktor naczelny "Cyrulika Warszawskiego", Jerzy Paczkowski. Kadena, przyzwyczajonego do ataków na jego twórczość, ten wierszyk, który nazwał niemądrym szczególnie, jak się wydaje zabolał. Wyszedł bowiem spod pióra twórcy ideowo mu bliskiego, a w dodatku, na tyle na ile umożliwiała to różnica wieku, zaprzyjaźnionego.

Kaden, gdy w grudniu 1932 r.

Polityka 49.1999 (2222) z dnia 04.12.1999; Kultura; s. 50