Archiwum Polityki

Chata wuja Gerharda

Krytycy zarzucają mu, że zdradził socjaldemokratyczne ideały, że w gospodarce kładzie nacisk na wolną grę sił rynku, że jeśli jest jeszcze towarzyszem, to tylko bossów. Tymczasem Gerhard Schröder, socjaldemokratyczny kanclerz Niemiec, wybrał się w drogę do jednego z centrów globalizacji, do frankfurckich banków, by w osobistej rozmowie namówić je do zmiany wyroku śmierci wydanego przez nie wcześniej na koncern budowlany Holzmanna.

Gdyby kanclerz Schröder miał naprawdę zimne serce, jak to jeszcze niedawno twierdzili niemieccy związkowcy, siedziałby spokojnie w Berlinie i patrzył, jak dziesiątki tysięcy niemieckich rodzin załamuje przed świętami ręce.

Tymczasem Schröder wybrał się w podróż pełną ryzyka (na wszelki wypadek zabrał ze sobą 250 mln marek przekupnego), bo przecież nad bankami nie ma żadnej władzy i słuchać go nie muszą. Ale gra była warta świeczki. Rozczarowanie neoliberalną polityką socjaldemokratycznego kanclerza jest powszechne.

Polityka 50.1999 (2223) z dnia 11.12.1999; Świat; s. 34