Archiwum Polityki

Pogoń z Wilna

Autor przewodnika z serii Lonely Planet określa Litwinów tak: „Zazwyczaj są przyjaźni, gościnni i uczuciowi, ważniejsze dla nich są serdeczne międzyludzkie kontakty aniżeli zimne wyrachowanie”. I dodaje, że spokojniejsi Łotysze i Estończycy uważają Litwinów za „nerwusów”.

Idziemy! Idziemy! Idziemy! – skandowała z okazji wejścia do Europy gromada podpitych chłopaków. Kulminacja wchodzenia nastąpiła w wigilię 1 maja na śródmiejskich ulicach Wilna. Podniecony tłum nawet nie obrażał się na organizacyjne nonsensy, jak chociażby to, że stoiska kuchni narodowych Unii Europejskiej, ustawione w alei Giedymina, różniły się właściwie tylko flagami. Ich narodowy charakter był fikcją: w niemieckim nie było pieczonych kiełbasek, w brytyjskim prócz piwa litewskiego w ogóle nic nie było, tylko w hiszpańskim serwowano wyglądającą w miarę przekonywająco paellę.

Polityka 30.2004 (2462) z dnia 24.07.2004; Świat; s. 47
Reklama