Archiwum Polityki

Popłoch czarowników

Jeśli istotnie wyrzucone na śmietnik przez Andrzeja S. zdjęcia pornograficzne są zbytecznymi mu już w dalszej pracy naukowej ikonograficznymi materiałami terapeutycznymi, to nie ulega wątpliwości, że po uniewinnieniu znanego psychologa pornografię zabraną z jego mieszkania trzeba będzie mu zwrócić. Okaże się bowiem i zostanie udowodnione, że nie jest to żadna pornografia, ale warsztat pracy. Przypadek Andrzeja S. być może jest ciekawy jako jakaś piekielna perypetia indywidualności.

Polityka 30.2004 (2462) z dnia 24.07.2004; Pilch; s. 86
Reklama