Archiwum Polityki

Wałęsa bis

Jarosław, syn Lecha, startuje do wielkiej polityki. Zaczyna od samego dołu: ostatniego miejsca na europejskiej liście Narodowego Komitetu Wyborczego Wyborców Macieja Płażyńskiego. Uważa, że nawet porażka będzie budująca: podniosę się, otrzepię i pokażę rówieśnikom, że nie wolno się załamywać.

Kiedy Jarosław Wałęsa wymawia słowa: „Jestem politykiem”, wargi mu cierpną. Nie może się przyzwyczaić do roli, którą wybrał kilka miesięcy temu. W uzasadnieniu pobrzmiewa echo ojcowskiego: „nie chcę, ale muszę”, wypowiadanego jednak – zamiast zacietrzewienia – ze spokojną rezygnacją. – Wolałbym mieć domek na wsi i żonę, z którą mógłbym spacerować po plaży. Ale za dużo jest do zrobienia. Możliwości i potencjał, jakie dostałem od rodziców i od losu, nakładają zobowiązania.

Polityka 25.2004 (2457) z dnia 19.06.2004; Kraj; s. 22