Archiwum Polityki

Mewy wysoki lot

Repertuar toruńskiego przeglądu w tym roku zdominowała klasyka, przytłaczając dramat współczesny. Nie byłoby w tym nic złego, pod warunkiem że myśl interpretacyjna włożona w lektury starych tekstów byłaby żywa. Z tym jednak nie było dobrze. Klęską okazały się współczesne odczytania antyku (a miały być przewodnią nitką repertuaru!). Z Węgier (Radnóti Színház, Budapeszt) przywieziono eksperyment, w którym ósemka aktorów poobsadzana wbrew warunkom (a nawet płci) dwie godziny bez najmniejszego ruchu mówi tekst „Medei”, z Hiszpanii (Atalaya, Sewilla) bezmyślny kicz o Elektrze, z Rumunii (Tamási Áron Színház, Sfântu Gheorghe) kuriozalną „Antygonę”, gdzie najżywszą postacią okazał się nieboszczyk Polinejkes.

Polityka 24.2004 (2456) z dnia 12.06.2004; Kultura; s. 68