Archiwum Polityki

Cel uświęca wzwód

Prostytucja? To jest dziewiętnastowieczne określenie – mówi Robert. Mężczyzna, który świadczy ten rodzaj usług paniom, nie jest jakimś tam prostytutem, traktowany jest jak drogi krem: luksus z górnej półki.

Jeśli kobieta chce zrobić ondulację – idzie do fryzjera, chce znaleźć męża – udaje się do biura matrymonialnego. Chce seksu – przychodzi do Roberta, a ściślej on do jej mieszkania lub do hotelu, który ona wynajmuje, jeśli nie mieszka sama. Jest to usługa, nic więcej. Przykładanie do tego miar etycznych jest głupie.

Robert mówi, że jest studentem, zarabia na czesne i życie na przyzwoitym poziomie. Nie ma stałej taksy. Siedzimy w warszawskiej kawiarni Szparka.

Polityka 36.2003 (2417) z dnia 06.09.2003; Społeczeństwo; s. 82
Reklama