Archiwum Polityki

Za ciasny Belweder

Korespondent dyplomatyczny „Polityki” był zdumiony, kiedy spotkał prezydenta Libanu pana Emile Lahoud z małżonką w jednym z warszawskich hoteli, a nie w Belwederze, gdzie zazwyczaj zatrzymują się szefowie państw, bawiący w naszym kraju z wizytą oficjalną. Jak się okazało, strona polska oferowała Belweder prezydenckiej parze, a osobom towarzyszącym – pobliski hotel rządowy przy ulicy Parkowej.

Niestety, ani uroda, ani prestiż rezydencji nie wywarły dostatecznego wrażenia na libańskiej grupie przygotowującej wizytę, która zdecydowała, że goście zamieszkają w hotelu.

Polityka 29.2004 (2461) z dnia 17.07.2004; Ludzie i wydarzenia; s. 15
Reklama