Archiwum Polityki

Brzydota nie boli

Jest bardzo prawdopodobne, że w 2000 r. liczba pozwoleń na budowę gwałtownie spadnie. Większość miast i gmin nie będzie miała ważnych planów zagospodarowania, a bez nich nie sposób zacząć żadnej budowlanej inwestycji. To kolejny głaz, który przytłoczy coraz gorzej prosperujące budownictwo. I bez tego ma ono mnóstwo kłopotów.

Jedna z firm planowała inwestycję na obrze    żach Warszawy i zwróciła się do dwóch gmin z pytaniem o warunki zabudowy terenu. Jedna przedstawiła te warunki na trzech stronach maszynopisu, druga na ponad czterdziestu - mówi inżynier Andrzej Bratkowski, były minister budownictwa. Tak różne wymagania związane z tą samą inwestycją świadczą o nieograniczonych wręcz możliwościach interpretowania przepisów.

W krajach zachodnioeuropejskich sytuacja taka nie byłaby możliwa.

Polityka 3.1999 (2176) z dnia 16.01.1999; Kraj; s. 33
Reklama