Archiwum Polityki

Próba chóru

Saddam Husajn znów ogłosił zwycięstwo. Tym razem wygrał "bitwę koronną", jak nazwał przetrwanie czterodniowych karnych bombardowań, urządzonych mu przez lotnictwo USA i Wielkiej Brytanii. W 1991 r., kiedy go przepędzono z Kuwejtu, wygrał "matkę wszystkich bitew". Jak wówczas, tak i teraz ulicami Bagdadu pomknęły radosne korowody, kobiety jodłowały, a wyznaczeni mężczyźni strzelali na wiwat.

W Waszyngtonie i Londynie też trwała radość, choć bardziej dyskretna. Co prawda operacja "Pustynny Lis" odsunęła na jakiś czas groźbę irackiej broni masowej zagłady, ale reżim Saddama trzyma się krzepko.

Strategia pozostała ta sama: dopóki nie ma lepszego rozwiązania, Saddam ma być użytecznym policjantem mimo woli. Ma twardo siedzieć na pokrywie regionalnej puszki Pandory. Zmieniła się natomiast taktyka, co sekretarz stanu USA Madeleine Albright wyjaśniła następująco: ponieważ od 8 miesięcy Saddam uniemożliwia inspektorom ONZ likwidację resztek broni masowej zagłady i środków jej przenoszenia, trzeba było użyć siły.

Polityka 3.1999 (2176) z dnia 16.01.1999; Świat; s. 34