Archiwum Polityki

W przeddzień apokalipsy

"Teraz, kiedy obeschną łzy - nie będzie już dzieckiem". To ostatnie zdanie świeżo wznowionej książki Andrzeja Szczypiorskiego "Złowić cień", ale tak naprawdę jej główny bohater jest dorosły od pierwszej powieściowej linijki. Piętnastoletni Krzysztof odkrywa jednak własną dojrzałość powoli i delektuje się każdym nowym przywilejem. Atmosfera niespiesznego smakowania przepełnia całą tę książkę, napisaną ku największej przyjemności czytelnika. Powieść jest ciepła, lipcowa, pełna czereśni, pachnących podwieczorków na werandzie oraz popołudniowych rozrywek ziemiaństwa. Do tego szepty, flirty, ukradkowe spotkania w ogrodzie.

W ten błogostan wkrada się jednak jakaś apokalipsa, ale jej rozmiaru nie sposób określić. Próbuje tego na własną rękę dokonać Krzysztof. Słyszy, jak douroczego dworku w Nałęczy dochodzą wiadomości z niespokojnej Europy. Wie, że mężczyźni, smakując tytoń, dyskutują o Niemcach i militarnym zagrożeniu. Od razu odczuwa niechęć do całej "męskiej przygody": rumu, cygar polowań i wojny. W swojej świeżo rozpoznanej dorosłości Krzysztof wybiera bardziej subtelny świat kobiet.

Polityka 5.1999 (2178) z dnia 30.01.1999; Kultura; s. 58