Archiwum Polityki

Skarżypyta

Statek pełnomorski o nośności 100 tys. ton stocznia potrafi dzisiaj zbudować w kilka miesięcy. Budowa domu trwa czasem 5-6 lat, chociaż spółdzielnia (albo firma deweloperska) nie popełniała nadużyć, a wykonawca budynku był solidny. Głównym powodem są coraz częstsze odwołania sąsiadów, kierowane do wszystkich sądowych instancji, z NSA włącznie, i okresowe wstrzymywanie robót. Inwestor ponosi znaczne straty, a skarżącego się postępowanie w NSA kosztuje 10 zł. Tyle to może zaryzykować każdy.

Prowadzone prace budowlane zakłócają i ograniczają nasze prawo własności - napisali w skardze właściciele posesji położonej z drugiej strony drogi, przy której powstaje osiedle domów jednorodzinnych. I wysłali skargi kolejno do burmistrza Ursynowa, wojewody warszawskiego i NSA. Najwyraźniej przekonani, że ich prawo własności jest święte, a prawo inwestora, który zapłacił za działkę budowlaną duże pieniądze - niewiele warte.

Właściciel innej warszawskiej nieruchomości zaskarżył pozwolenie na budowę domu powstającego w odległości 16 metrów od jego zabudowania (przepisy wymagają tylko, żeby odległość od granicy działki nie była mniejsza niż 4 metry).

Polityka 5.1999 (2178) z dnia 30.01.1999; Gospodarka; s. 64
Reklama