Archiwum Polityki

Kanclerz bez kluczy

Na pierwszy rzut oka pierwsze miesiące rządu Gerharda Schrödera wypadają nieszczególnie. Nowa koalicja Czerwono-Zielonych zbiera nie najlepsze oceny nawet u tych, którzy wiwatowali po upadku kanclerza Helmuta Kohla.

Ostrożnie z ocenami. Po pierwsze, kanclerz mając 60 proc. sympatii nadal prowadzi w sondażach popularności. Krytycy Schrödera mierzą go starą zasadą Machiavellego, że każdy nowy rząd niezbędne okrucieństwa powinien popełnić w pierwszych dniach sprawowania władzy. Ścinać głowy, odbierać majątki i drastycznie ściągać podatki. Potem może się przymilać opinii. Tymczasem Czerwono-Zieloni niczego okrutnego nie zrobili.

Odwrotnie. Najpierw szybko i byle jak sfastrygowaną reformą podatkową próbowali powrócić do niemieckiego modelu państwa opiekuńczego, który rząd Kohla w ostatniej fazie nieco podkopał zaczynając nieśmiało neoliberalne reformy.

Polityka 10.1999 (2183) z dnia 06.03.1999; Świat; s. 40