Archiwum Polityki

Kanclerz bez kluczy

Na pierwszy rzut oka pierwsze miesiące rządu Gerharda Schrödera wypadają nieszczególnie. Nowa koalicja Czerwono-Zielonych zbiera nie najlepsze oceny nawet u tych, którzy wiwatowali po upadku kanclerza Helmuta Kohla.

Ostrożnie z ocenami. Po pierwsze, kanclerz mając 60 proc. sympatii nadal prowadzi w sondażach popularności. Krytycy Schrödera mierzą go starą zasadą Machiavellego, że każdy nowy rząd niezbędne okrucieństwa powinien popełnić w pierwszych dniach sprawowania władzy. Ścinać głowy, odbierać majątki i drastycznie ściągać podatki. Potem może się przymilać opinii. Tymczasem Czerwono-Zieloni niczego okrutnego nie zrobili.

Odwrotnie. Najpierw szybko i byle jak sfastrygowaną reformą podatkową próbowali powrócić do niemieckiego modelu państwa opiekuńczego, który rząd Kohla w ostatniej fazie nieco podkopał zaczynając nieśmiało neoliberalne reformy. Potem, ofuknięci przez ekspertów gospodarczych, zatrzymali się przestraszeni niedobrymi prognozami na 1999 r. Kryzys na rynkach światowych, przewidywany niski wzrost gospodarczy w Niemczech, nie zapowiada niczego dobrego "sojuszowi dla pracy", zapowiadanemu przez kanclerza, temu sztandarowemu, choć wciąż mgławicowemu, przedsięwzięciu, mającemu drastycznie ograniczyć bezrobocie. A właśnie w tej dziedzinie Schröder chciałby przez cztery lata dokonać największego postępu. Tymczasem może być tak, że sukcesem będzie utrzymanie obecnego poziomu - już przewiduje federalny minister pracy Walter Rister.

Rząd Schrödera nie tylko nie popełnił makiawelicznych "okrucieństw", ale w dodatku sprawiał wrażenie zagubionego i pogrążonego w wewnętrznych kłótniach. Często nie wiedziała lewica, co robi prawica. Arogancki, ale ambitny minister ochrony środowiska Jurgen Trittin zdążył już zrobić z siebie pośmiewisko występując z projektem ustawy ograniczającej korzystanie z energii atomowej, sprzecznej z międzynarodowymi zobowiązaniami Niemiec wobec Francji i Wielkiej Brytanii. Kanclerz, który najpierw przytaknął Trittinowi, po rozmowie z ludźmi z przemysłu zawiesił realizację tego projektu.

Polityka 10.1999 (2183) z dnia 06.03.1999; Świat; s. 40
Reklama