Archiwum Polityki

Niepospolite ruszenie

Kiedyś do rozpoczęcia produkcji filmowej potrzebna była przede wszystkim pieczątka odpowiedniego urzędnika państwowego. Film "Ogniem i mieczem" nie powstałby, gdyby nie zgromadzone przez producentów - Jerzego Hoffmana i Jerzego Michaluka - 28 mln złotych. Nigdy by też nie zwrócił kosztów, gdyby nie setki dobrych pomysłów na rozpętanie prawdziwej ogniomieczomanii.

Producenci zatrudnili rzecznika prasowego filmu. Na Zachodzie to żadna nowość, w Polsce do tej pory nikt o tym nie pomyślał. Stanowisko rzecznika powierzono w drodze konkursu Irenie Groblewskiej, która wcześniej stworzyła dział promocji w Centrum Sztuki Współczesnej w Warszawie, a także rozgrzała atmosferę wokół filmu "Przystanek Alaska". - Serial podobał się dosłownie wszystkim: żołnierzom, matkom, klerykom, dzieciom - wspomina Groblewska. - Wiadomo było, że wszyscy oni żyją filmem.

Polityka 10.1999 (2183) z dnia 06.03.1999; Kultura; s. 52