Archiwum Polityki

Wyborcy bez wyboru

Jeśli ktoś jeszcze interesuje się polityką, musi przeżywać zażenowanie. Za dwa tygodnie Polska będzie miała swój wielki dzień – przystąpi do Unii Europejskiej. Na uroczystość stawiamy się w poszarpanym stroju, jak po karczemnej bójce. Wszystkie partie są skłócone, rządu właściwie nie ma, rozpada się, znany nam, polityczny porządek.

Najbardziej widowiskowy jest rozkład Sojuszu Lewicy Demokratycznej, tej najtwardszej, wydawałoby się, skały polskiej polityki. Gdy dwa lata temu Jan Rokita powiedział, że widać już pierwsze symptomy „polonizacji” SLD, czyli rozwichrzenie, skłonność do kłótni, podziałów, charakterystyczne dotąd raczej dla obozu dawnej Solidarności, sądzono, że wyraża raczej swe życzenia, niż opisuje rzeczywistość. Czas pokazał, że miał rację, a mylili się ci, którzy po wyborach 2001 r. mówili o trwałej dominacji spójnego i sprawnego w działaniu SLD.

Polityka 17.2004 (2449) z dnia 24.04.2004; Raport; s. 3