Archiwum Polityki

Jacek Kaczmarski (1957–2004)

Na początku mojego pobytu w Warszawie czułem się trochę bardziej niż zwykle zagubiony i trochę bardziej niż zwykle samotny, niczego ambitnie nie dawałem poznać po sobie, ale dwóch ludzi ten mój los, tragiczniejszy niż zwykle, bezbłędnie wyczuwało, wytrwale telefonowało i oferowało prostą pociechę towarzyską. Jednym z nich był Jacek Kaczmarski. Spotkaliśmy się w jedynym znanym mi wtedy w Warszawie lokalu, w kawiarni hotelu Holiday Inn. Spotkaliśmy się, posiedzieliśmy i pogadaliśmy o życiu, o sztuce układania słów, a też – ma się rozumieć – o pewnej łączącej nas przypadłości, z którą się borykaliśmy również podobnie: żeby mianowicie generalnie nie, ale też niekiedy tak; borykaliśmy się słowem połowicznie, czyli wcale.

Polityka 17.2004 (2449) z dnia 24.04.2004; Pilch; s. 97