Archiwum Polityki

Człowiek z polderu

Holender, który we własnych oczach swobodnie porusza się na arenie międzynarodowej, czuje się nieco zagrożony. Na szali pojawiła się więc narodowa tożsamość, a obiektem nowej fiksacji stał się własny pępek. Zupełnie jakby z rozszerzeniem Unii granice się skurczyły.

Proszę mi pozwolić zacząć od spowiedzi, tym bardziej że w Polsce, jak się wydaje, jest ona wciąż jeszcze na porządku dziennym, choć tu, w Holandii, ze względu na daleko posuniętą sekularyzację, można ją traktować jako relikwię. W znaczeniu przenośnym rzecz jasna. Korzystając z tajemnicy waszego konfesjonału zdobędę się na wyznanie, że nigdy jeszcze nie byłem w waszym kraju. Więc jak tu ludziom, których się nie zna, objaśniać głębię natury homo nederlandicus?

Z drugiej jednak strony udało mi się poruszyć już aż trzy kwestie kluczowe dla uprzytomnienia sobie, czym jest Holandia Anno 2004.

Polityka 19.2004 (2451) z dnia 08.05.2004; Świat; s. 48