Archiwum Polityki

Premiery z poślizgiem

Kiedyś premiera była po prostu pierwszym dniem grania nowej sztuki. I była w każdym teatrze świętym dniem mobilizacji. Dziś premiery się głównie przesuwa. A za informacjami o tym pocztą pantoflową suną plotki. Tu odwołano premierę kilkanaście godzin przed trzecim dzwonkiem, mimo że z zagranicy przyjechała długo proszona autorka – bo sypnęła się technika. Tam reżyser upił się w trupa i musiał go zastąpić inny, wchodząc z marszu w próby. Gdzie indziej słynny inscenizator opowiadał nam na konferencji prasowej o szczegółach gotowego ponoć spektaklu, który, jak się okazało, był dopiero na etapie pisania scenariusza.

Polityka 21.2004 (2453) z dnia 22.05.2004; Kultura; s. 68