Archiwum Polityki

Sołtys z importu

W ostatnich wyborach do samorządów kilka lokalnych społeczności postawiło na obcych. W maleńkich wsiach, miasteczkach, ale też w województwach do władz weszli ludzie nie stąd. Wybrali ich ci, którzy podobnych odmieńców na co dzień niespecjalnie lubią. Jak się z tym czują teraz obie strony?

Hubert Costa, były partyzant z Bangladeszu, lat 50, w Polsce od 28 lat, obywatelstwo od 1994 r. Medycyna we Wrocławiu, chirurg, radny województwa dolnośląskiego. Żona Polka. Tą całą polityką jest już trochę rozczarowany. Do wyborów szedł z przekonaniem, że upadek szpitala, w którym pracował, to ofiara rządów Buzka. Ponieważ władza nad szpitalami leży w sejmikach, postanowił właśnie tam się znaleźć. – Jestem Polakiem obcego pochodzenia. Aby być na świeczniku i nie stracić pozycji, trzeba się trzy razy bardziej starać niż rdzenni Polacy – uważa Costa.

Polityka 44.2003 (2425) z dnia 01.11.2003; Kraj; s. 28
Reklama