Archiwum Polityki

Seks i lex

Właściciel jednej z agencji towarzyskich trafił ostatnio pod sąd, ale na co dzień funkcjonują one bez problemów. Czy zalegalizować domy publiczne jak w Holandii, czy wręcz walczyć z prostytucją, na przykład karząc klientów jak w Szwecji? Czy zdelegalizować pornografię, czy też nie stawiać jej żadnych barier, a jeśli stawiać, to jakie? W jaki sposób skutecznie przeciwdziałać pedofilii? Jak chronić kobiety – a i mężczyzn – przed molestowaniem seksualnym, nie wprowadzając sztucznego rygoryzmu w obyczajach?

Seks od dawna tkwił w gorsecie utkanym ze zwyczajów, nakazów religii, tabu kultury czy później także prawa państwowego. Prawo to, ciągle zmieniane, usiłuje uchwycić jakąś równowagę pomiędzy porządkiem społecznym i moralnym a manifestacją wolności jednostki. Między demonem rozwiązłości i aniołem miłości, między ułomnym ciałem a ideałami ducha.

Początki zachodniej cywilizacji były mało zachęcające: żywiołowej swobodzie Greków i Rzymian monoteizm judeochrześcijański przeciwstawił bardzo surowy reżim.

Polityka 45.2003 (2426) z dnia 08.11.2003; Raport; s. 4
Reklama