Archiwum Polityki

Powrót słońca w Milanówku

Nagrodzony Nike tomik „Zachód słońca w Milanówku” Jarosława Marka Rymkiewicza sprawił, że Milanówek stał się poetycką metaforą. Nierzeczywistym miejscem, gdzie koty piszą wiersze.

Modny i elitarny przed wojną Milanówek ocalił i przeniósł okruchy dawnego klimatu przez siermiężny PRL. Był jak wyszczerbiona porcelanowa filiżanka. Starsze, lekko uróżowane panie w kapeluszach i koronkowych rękawiczkach spotykały się przy kawie. Z wielu okien słychać było dźwięki fortepianu. Piękne wille rozsypywały się dostojnie i powoli. Wydawało się, że legenda miasteczka umrze razem ze staruszkami w koronkowych rękawiczkach. Wtedy do Milanówka zaczęła wracać Warszawa.

Polityka 45.2003 (2426) z dnia 08.11.2003; Na własne oczy; s. 116
Reklama