Archiwum Polityki

Ogród pana Rousseau

Na demokrację powołują się prawie wszyscy. Ale jeśli demokratami czują się – dla przykładu – Tony Blair, Silvio Berlusconi, Władimir Putin i Aleksander Łukaszenko, to mamy prawo zapytać, czym właściwie jest ta demokracja? Jak ją zdefiniować, jak rozpoznać i jak zmierzyć?

Zapewne rację miał ów Brytyjczyk, który porównywał imperia i demokracje. Imperium jest jak wspaniały statek pod pełnymi żaglami; majestatycznie sunie naprzód, potem wpada na skały i tonie na zawsze. Demokracja jest jak przeciążona tratwa. Nigdy nie tonie, ale do cholery, zawsze czujemy, że mamy tyłki w wodzie.

Demokracji nie wynaleziono od razu, chociaż jej grecki źródłosłów jest prosty: demos to lud, kratos – władza, a demokratyczną polis (miasto-państwo, od tego greckiego terminu wywodzi się współczesne słowo polityka) znamy nawet szczegółowo dzięki opisom Arystotelesa.

Niezbędnik Inteligenta Polityka. Niezbędnik Inteligenta. Wydanie 5 (90048) z dnia 25.06.2005; Niezbędnik Inteligenta; s. 10
Reklama