Archiwum Polityki

Szepty i krzyki lokalne

Prasa prowincjonalna jest słaba, spętana przez lokalne układy. A w ogóle to pojęcie prasy trzeba będzie na nowo zdefiniować, bo podszywają się pod nią produkty prasopodobne, często finansowane i kontrolowane przez miejscowe władze.

Były minister sprawiedliwości Grzegorz Kurczuk groził redaktorowi naczelnemu „Dziennika Wschodniego”, w którym ukazały się artykuły nieprzychylne dla SLD, że odetnie gazecie dopływ reklam. Redaktor Andrzej Mielcarek rozmowę nagrał i zawiadomił ABW i prokuraturę. Ten incydent został ujawniony również dlatego, że za dziennikarzami stał silny wydawca – Orkla. Ilu jednak podobnych nie znamy dlatego, że prasa ogólnokrajowa o nich rzadko pisze, a lokalna i nie chce, i nie może?

Polityka 45.2004 (2477) z dnia 06.11.2004; Kraj; s. 40