Archiwum Polityki

Zagubione autostrady

Autostrada A1 z Gdańska na całe lata ugrzęźnie pod Toruniem. Warszawę autostrady w ogóle omijają szerokim łukiem – ze stolicy na Wybrzeże ma się jechać... przez Łódź. W budowie autostrad – przeważnie w niełączących się w logiczną całość kawałkach – absurd goni absurd. Okazuje się, że dziś, z pomocą Unii, łatwiej o pieniądze niż o rozum. Dlatego potrzebna jest pilna publiczna debata i racjonalny ponadpartyjny plan budowy dróg.

Różne rzeczy nam się w III RP udały, najmniej – drogi. To największa porażka polskiej transformacji. Inni jakoś sobie z tym lepiej poradzili: Czesi i Słowacy, nawet Litwini. Kiedy oni pracowicie budowali kilometr po kilometrze, my byliśmy zajęci tworzeniem ambitnych choć nierealnych planów. Dziś stan dróg stał się wąskim gardłem ograniczającym rozwój ekonomiczny kraju. Zagraniczni inwestorzy, widząc, jaką sieć transportową możemy im zaoferować, rezygnują z budowy swoich zakładów albo lokalizują je w pobliżu południowej i zachodniej granicy, by do minimum ograniczyć kontakt z polskimi drogami.

Polityka 42.2004 (2474) z dnia 16.10.2004; Raport; s. 3