Archiwum Polityki

Pianistka, co gra na nerwach

Według znanego aforyzmu, przypisywanego Karlowi Krausowi, stara Austria wspierała się na trzech armiach: stojącej – żołnierzy, siedzącej – biurokratów, i pełzającej – donosicieli. Tegoroczna noblistka w dziedzinie literatury Elfriede Jelinek wpisuje się w tę krausowską tradycję kąsania ojczystego kraju.

Na kiczowaty mit „szczęśliwej Austrii”, ojczyzny mieszczańskich cnót, symfonii Mozarta i świergolących ptasząt, Jelinek odpowiada turpistycznym wizerunkiem społeczeństwa, które nigdy nie rozliczyło się z nazistowską przeszłością, wielowiekowymi, autorytarnymi nawykami – pozostałością po rządach Habsburgów – i dominacją kleru. Nic dziwnego, że w Austrii decyzję komitetu noblowskiego przyjęto, oględnie mówiąc, z mieszanymi uczuciami. Reszta świata zaś po prostu się zdziwiła.

Polityka 42.2004 (2474) z dnia 16.10.2004; Społeczeństwo; s. 106