Archiwum Polityki

Państwo tanie niesłychanie

Obok becikowego, dłuższych urlopów macierzyńskich, emerytur górniczych, milionów mieszkań i setek kilometrów autostrad premier Marcinkiewicz postanowił przynieść też w darze tanie państwo. Ile to będzie kosztować?

Dla pozostania w zgodzie z faktami trzeba przypomnieć, że tanie państwo fundowała nam każda kolejna ekipa. Od 1996 r., kiedy to Marek Pol, wicepremier w rządzie Włodzimierza Cimoszewicza, przeprowadzał pierwszą dużą reorganizację centrum, w wyniku której miało powstać mało ministerstw w małej obsadzie (nie udało się, gdyż Polska resortowa broni się dzielnie), poprzez gabinet Leszka Millera, który powołał najmniejszą liczbę konstytucyjnych ministrów i skomasował niektóre urzędy centralne, aż po wicepremiera Jerzego Hausnera, który ograniczał liczbę wiceministrów i członków gabinetów politycznych w resortach, a także toczył boje o zmniejszenie liczby samochodów służbowych czy telefonów komórkowych.

Polityka 49.2005 (2533) z dnia 10.12.2005; Kraj; s. 28