Archiwum Polityki

Silny Lach, że aż strach

Rosja nie wpuszcza naszego mięsa i produktów roślinnych. Duńczycy kwestionują jakość polskich malin. Norwegowie znaleźli salmonellę w mielonym z Polski. I podnieśli krzyk. Zasłużona krytyka czy raczej obawa przed polskim konkurentem.

O miejsce na międzynarodowym rynku polskie firmy walczą z coraz większym powodzeniem. Już więcej niż co trzecią złotówkę zarabiamy na eksporcie. Z kraju, któremu wypada pomagać w trudnym okresie transformacji, staliśmy się konkurentem zagrażającym interesom innych. Odbieramy im zyski i miejsca pracy. W ostrej grze, jaką jest międzynarodowy handel, będą więc nas nieraz faulować, ale podniosą larum, gdy my to zrobimy.

Bruksela wprawdzie solidarnie stanęła w obronie naszych interesów i zażądała od Rosji wyjaśnień w sprawie zakazu importu polskiej żywności, ale dano nam do zrozumienia, że podkładać się nie możemy.

Polityka 47.2005 (2531) z dnia 26.11.2005; Gospodarka; s. 38