Archiwum Polityki

Tatarka mnoży siły

Na sznurku suszą się pampersy, powiewają jak flagi. Tatarki wróciły na Krym i rodzą dzieci: z miłości do ojczyzny i nienawiści do rosyjskich sąsiadów.

Akife Tabach, chwalić Allaha, doliczyła się na razie czterdzieściorga wnucząt. Jak będzie po krymsko-tatarsku babcia? Bujukana – w góralskim dialekcie Sudaka. Bukuk – powiedzą w Bachczysaraju te mądrale, co uważają, że w ich żyłach jeszcze płynie krew wielkiego Chana. A w Starym Krymie? Normalnie: bebe – babcia i dede – dziadek. A jeśli któryś z wnuków Akife przypadkiem chlapnie babuszka?

Polityka 47.2005 (2531) z dnia 26.11.2005; Społeczeństwo; s. 92