Archiwum Polityki

W mroki poza światem

Mimo tragicznej katastrofy Columbii, a wcześniej Challengera, człowieka ciągnie w kosmos nieprzeparta ciekawość i chęć zdobywania nowych światów. Nawet matka jednego z członków załogi Columbii zaapelowała, by nie przerywać lotów załogowych. Ale kiedy minie szok i wielki ból, dużo spraw trzeba będzie przemyśleć na nowo.

Jednym z pierwszych świadków zbliżającej się katastrofy Columbii był Tony Beasley, australijski astronom kierujący pracami nad konstrukcją nowego radioteleskopu w Kalifornii, 350 km od Los Angeles. Zwykle promy kosmiczne podchodzące do lądowania na Cape Canaveral na Florydzie przelatują nad Zatoką Meksykańską. Tym razem jednak, o czym wiedział Beasley i jego koledzy, trasa lotu Columbii prowadziła nad gęsto zaludnionymi obszarami Kalifornii i Teksasu – i australijski astronom wywlókł się z łóżka o 5.

Polityka 6.2003 (2387) z dnia 08.02.2003; Społeczeństwo; s. 88
Reklama