Archiwum Polityki

Na płonącym ekranie

Psychologiczny efekt katastrofy: kino korzysta z niego, jak żaden inny gatunek, odkąd tylko ono istnieje. Wybuchy wulkanów, trzęsienia ziemi, powodzie, trąby powietrzne, rezultaty eksplozji atomowej, zagrożenie przez meteoryt, najazd kosmitów; nie ma sezonu, byśmy nie mieli okazji do spotkania się z podobnymi klęskami. Bierze się to z charakteru kina jako seansu psychoanalitycznego w ciemnej sali.

Ironia losu sprawiła, że widok eksplozji wieżowców World Trade Center w Nowym Jorku nie był dla nas nowy: widzieliśmy podobne w kinie. Filmy nakręcone w ostatnim dziesięcioleciu w Hollywood przedstawiały katastrofy w sposób kojarzący się ze scenami z ostatnich dni do tego stopnia, że nasuwa się myśl o proroctwie? przeczuciu? bezwiednej intuicji? Tym więcej że owe filmowe klęski przynoszą klimat emocjonalny, który może stanowić uzupełnienie aktualnego przeżycia.

Polityka 41.2001 (2319) z dnia 13.10.2001; Kultura; s. 46