Archiwum Polityki

Mnich z miasta aniołów

Jego biografia wymyka się regułom obowiązującym w dzisiejszej rozrywce. Debiutował późno, w wieku 32 lat. Płyty nagrywa rzadko i w niczym nie przypomina zdyszanych piosenkarzy ścigających się po listach przebojów. Mimo że porusza się po obrzeżach rocka, przez wielu artystów uważany jest za jedną z najbardziej inspirujących i wpływowych postaci w dziejach tej muzyki. Po 9 latach ukazał się właśnie kolejny album Leonarda Cohena „Ten New Songs” – jeden z najlepszych w jego karierze.

Twórczość Cohena naznaczona jest nierozwiązywalnym konfliktem. Z jednej strony ten 67-letni kanadyjski artysta nazywa się pisarzem, a w jego ustach to coś więcej niż określenie wykonywanego zawodu. Bo literatura, jak mówi, jest przede wszystkim sposobem porządkowania świata wokół siebie, poszukiwaniem, jak to określa, „spokojnej przystani”, i zajęciem, które wymaga takiego spokoju, domu, rodziny, wewnętrznego ładu. I zapewne taką przystanią była Hydra – mała grecka wyspa, na której pisarz osiadł w 1959 r.

Polityka 41.2001 (2319) z dnia 13.10.2001; Kultura; s. 54