Archiwum Polityki

Koszmarna sielanka

„Amerykańska sielanka” Philipa Rotha nie jest wprawdzie tak skandalizująca i pełna ocierającej się o wulgarność erotyki jak „Kompleks Portnoya” czy „Teatr Sabata”, ale myśl przewodnia pozostaje ta sama. Jeśli ludzie będą mogli złamać twoje życie – z pewnością to uczynią.

Areną dla wielkich buntowników, mocnych mężczyzn zbawiających świat, stało się dziś kino. Literatura zaś, głównie Rotha, ale i mu podobnych, jak choćby Johna Updike’a czy Saula Bellowa – wykreowała uciekiniera.

Polityka 40.2001 (2318) z dnia 06.10.2001; Kultura; s. 59
Reklama