Archiwum Polityki

Gra oczami

Jednym z najlepiej utrwalonych w mej pamięci teatralnych obrazków jest widok Ireny Kwiatkowskiej i Hanny Skarżanki, jak siusiają pod ceglastą ścianą warszawskiej Starej Prochowni, a potem zamaszystymi ruchami zapinają rozporki. Wbrew możliwym podejrzeniom, w tej niecodziennej sekwencji nie ma nic z tak charakterystycznej dla dzisiejszych czasów taniej wulgarności. Ani z chęci wywołania rechotu za wszelką cenę. Jest rzetelny teatr, ba, teatr z klasą.

Dwadzieścia parę lat temu w Prochowni przygotowany został „Wieczór Trzech Króli” Szekspira. Jan Kulczyński obsadził tę komedię wyłącznie kobietami, a zaproszone aktorki, poubierane w prywatne nieomal ciuchy, na scenie bez dekoracji, otrzymały możliwość nie tyle kreowania szekspirowskiego świata, ile skomentowania go z półżyczliwego, półkpiącego dystansu. Najokazalej wypadła w owej zabawie – poza potrójną(!), brawurową rolą Jadwigi Jankowskiej-Cieślak – cała sfera farsowa, w niej zaś Irena Kwiatkowska była najwspanialszym Andrzejem Chudogębą, jakiego zdarzyło mi się widzieć.

Polityka 33.2000 (2258) z dnia 12.08.2000; Kultura; s. 53