Archiwum Polityki

Dwa światy Wielkiego Brata

Orwell musi przewracać się w grobie. Jego Wielki Brat miał być przestrogą przed systemem totalitarnym. Tymczasem nasze „bigbradery” – jeden z Sękocina pod Warszawą (TVN), drugi z Bielan pod Wrocławiem (Polsat) przypominają raczej kaowców na wczasach organizowanych przez zakład pracy. Jednak sprawa programów „Big Brother” (BB) i „Dwa światy” (DŚ) elektryzuje opinię publiczną. Jednych dodatnio, innych – ujemnie. Dlatego iskrzy.

Psycholodzy biją na alarm: ich zdaniem ludzie biorący udział w tego typu programach poddawani są praniu mózgów. Nie da się przetrwać bez szwanku, znajdując się przez 100 dni na oczach milionowej publiki. Ta wizualna prostytucja doprowadzi ich niechybnie do załamań psychicznych. Bohaterowie programów codziennie wystawiani są na pokusy i upokorzenia; odzierając ich z prywatności, uwłacza się ich ludzkiej godności.

Politycy z Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji z publicystycznym zapałem wydali stanowisko, że audycje te to „apoteoza knajactwa, głupoty, prostactwa i prymitywizmu”.

Polityka 14.2001 (2292) z dnia 07.04.2001; Kraj; s. 28