Archiwum Polityki

Klocki Paula Klee

Dla smakoszy Szwajcaria to kraj sera, dla dzieci – czekolady, dla snobów – zegarków, dla etyków – uczciwości, dla katolików – papieskiej gwardii. Dla miłośników sztuki zaś to przede wszystkim ojczyzna Paula Klee. Pierre Courthion w „Słowniku malarstwa nowoczesnego” pisał z zadziwiającym – jak na Francuza wystawiającego ocenę Szwajcarowi – uniesieniem: „Klee objawił się niemal jak cud”. I dodawał: „Od sławnego XV wieku kraje germańskie nie zrodziły drugiego malarza tej miary”.

Paul Klee nie jest dla przeciętnego bywalca muzeów twórcą łatwym w odbiorze, choć zmarł ponad sześćdziesiąt lat temu i choć tak strzeliste historycy stawiają mu pomniki. Czy może inaczej: jest twórcą pozornie łatwym w odbiorze. Dyrektor Muzeum Narodowego w Warszawie Dorota Folga-Januszewska niezwykle trafnie zauważyła, iż „Klee był w równej mierze poetą co uczonym”. Otóż można oczywiście oglądać jego prace wyłącznie jak dzieła poety. Zachwycać się nienaganną kreską, bogatą jak skarby Sezamu paletą barw, anegdotami opowiedzianymi w obrazkach malowanych jakby ręką dziecka.

Polityka 16.2001 (2294) z dnia 21.04.2001; Kultura; s. 56
Reklama
Ilustracja. Osoby czytające Politykę na różnych nośnikach.

Dołącz do nas!

Będziesz mógł czytać wszystkie teksty autorów „Polityki”.

Subskrybuję

Jesteś już prenumeratorem?

Zaloguj się >