Archiwum Polityki

PIT w urnie

Podatnicy mają czas do końca kwietnia na ostateczne rozliczenie się z fiskusem za ubiegły rok. Politycy obozu rządzącego – zaledwie kilka miesięcy na przeprowadzenie ewentualnej, choć koniecznej, reformy PIT. Ślimacze tempo prac zdaje się świadczyć raczej o chęci kokietowania wyborców niż determinacji, aby dobrze wykorzystać czas, jaki pozostał. Nikt już bowiem nie kwestionuje faktu, że narzędzi, jakimi są podatki – wraz z kilkoma innymi – trzeba użyć, by próbować ograniczać bezrobocie. Problem w tym, że każda z partii chciałaby się nim posługiwać inaczej.

System podatkowy w Polsce coraz bardziej służy do karania za wydajną pracę i niechęć, aby to zmienić, wydaje się trudna do przezwyciężenia. Lewica nie jest skłonna odstąpić od używania go tylko jako instrumentu do wyrównywania różnic płacowych. AWS, czyli lewica inaczej, usiłowała podatki podporządkować czemuś, co nazywała polityką prorodzinną, co także nie zachęcało do pracy, w każdym razie zawodowej. Unia Wolności zawsze zaś była za słaba, żeby z kija uczynić marchewkę. W rezultacie każda koalicja, która przejmowała władzę, majstrowała przy PIT, usiłując załatwić swoje własne interesy.

Polityka 16.2001 (2294) z dnia 21.04.2001; Gospodarka; s. 60
Reklama
Ilustracja. Osoby czytające Politykę na różnych nośnikach.

Dołącz do nas!

Będziesz mógł czytać wszystkie teksty autorów „Polityki”.

Subskrybuję

Jesteś już prenumeratorem?

Zaloguj się >