Archiwum Polityki

Plama dekady

Niby złowrogi zwiastun ukazała się na rozświetlonej tarczy Słońca ogromna, największa od 10 lat plama. Po kilku dniach potężna eksplozja wstrząsnęła naszą dzienną gwiazdą. Słoneczna wichura szczęśliwie ominęła Ziemię, dotarły do nas jedynie słabe echa magnetycznej burzy. Prognozy kosmicznej pogody wciąż są jednak groźne.

Patrząc w Słońce trudno dostrzec choćby niewielką skazę na jego rozświetlonym obliczu. Nic więc dziwnego, że starożytni uważali Słońce, podobnie jak i inne ciała niebieskie, za niezmienne i doskonałe. Święty Tomasz, przyswajając chrześcijaństwu nauki Arystotelesa, podniósł ideę nieskazitelnych niebios do rangi teologicznego dogmatu. Jakież przeto było zdumienie, gdy dzięki pierwszym teleskopom dostrzeżono na powierzchni słonecznej tarczy ciemne, nieregularne plamy. Za ich odkrywcę uchodzi Galileusz, który ogłosił swoje obserwacje w 1613 r.

Polityka 16.2001 (2294) z dnia 21.04.2001; Nauka; s. 72